200 ☕️ …

200 ☕️

Szybki prysznic i szklanka wody. Tyle wystarczyłoby Oliwce, by być gotową na zakupy na słynnym Campo de’ Fiori. Tyle słyszała o tym miejscu pełnym gwaru i kolorów. Tu można kupić dosłownie wszystko, od oliwy z pierwszego tłoczenia, poprzez dorodne karczochy, aż do misternie tkanych obrusów.

Bella zawsze ciepło wspominała swoje pobyty we Włoszech, ale gdy zaczynała opowiadać o targu, niemal śpiewała z zachwytu. Teraz Oliwka miała okazję na własne oczy przekonać się, jak wielobarwne było te miejsce. Turyści z trudem przechodzili między straganami, gdzie kupcy nawoływali do skosztowania i kupienia właśnie ich dojrzałych serów, czy aromatycznych przypraw. A, że było wyjątkowo gorąco, jak na poranek, Alessandra kupiła trzy plastikowe kubki wypełnione po brzegi dorodnymi owocami.

Oliwka najpierw sięgnęła po cząstkę ananasa. Soczysty i orzeźwiający owoc był idealny w smaku, by po chwili ustąpić miejsca królowej tego poranka – czerwonokrwistej truskawce. Ależ to było smaczne!

Alessandra gadała ze straganiarzami, jak najęta. Oliwka nic z tego nie rozumiała, chociaż przesłuchała przed wyjazdem kilka starych zestawów książek do włoskiego, które zalegały na regałach w domu. Parę kupiła jeszcze poprzedniego lata, ale pozostałe nie należały do niej. Pewnie Monika szlifowała swój włoski pod nieobecność córki, bo przecież zawsze mówiła, że czego jak czego, ale obcego języka nie zna ani jednego. Tu we Włoszech okazało się, że znajomość języka nie zawsze idzie w parze z wyuczonymi na pamięć zwrotami i słówkami, a Alessandra i Monika skrywały jakąś tajemnicę z młodości. Obie wtapiały się idealnie w tłum targując się, jak zawodowe kucharki.

„Alessandrę rozumiem” – pomyślała zaskoczona Oliwka – „w końcu jest Włoszką i mieszka w Rzymie od lat, od czasu do czasu zdradzając go dla Florencji, czy polskiego Krakowa, ale moja mama? Nic nie rozumiem. Może tu, na Campo de’ Fiori czegoś się dowiem?”

– Buongiorno bella mia! Come stai? – Przystojny mężczyzna podszedł do Alessandry i pocałował ją czule.
– Oliwka, to jest…
– Tak wiem… To jest były szef Belli.