197☕️ …

197☕️

– Bella, ja tu nic nie rozumiem. – Głos Oliwki urywał się. Chciała pogadać z kuzynką, chociaż w głowie miała mętlik od nadmiaru domowego wina.

– A po co ci rozumieć wszystko? Tutaj nie jesteś nauczycielką, która musi mieć odpowiedź na każde zadane przez siebie pytanie, prawda? Wyluzuj siostra, jesteś na rzymskich wakacjach, a nie w pokoju nauczycielskim. – Bella próbowała być miła, chociaż nie za bardzo umiała ukryć swój sarkazm. Nie przepadała za nauczycielami i na kilometr wyczuwała, że za chwilę do jej kawiarni wkroczy grupa wszechwiedzących pań, które nawet zamawiając kawę, musiały jej dyktować polecenia. A po pierwszym łyku caffè latte zaczynały dyskusję o uczniach, ich zachowaniu i ocenach, jakby nie potrafiły oderwać się od swojej pracy zawodowej nawet na sekundę.

Oliwka oczywiście od razu wyczuła intencję Belli i choć początkowo poczuła się urażona, to w duchu przyznawała kuzynce rację. Już od paru lat zastanawiała się nad zmianą miejsca pracy, gdzie pracowała za długo i zbyt dobrze znała wszelkie układy i układziki. A kto wie? Może nawet zdecydowałaby się się na całkowite odejście ze szkoły i zaczęła nowy rozdział w życiu?

Teraz jednak nie to chodziło jej po głowie. Zastanawiała się nad przyjaźnią mamy i Alessandry, obserwowała je, gdy szeptały podczas obiadu i była bardzo zdziwiona, że Monika nigdy o tej przyjaźni nie opowiadała.

– No dobra, mów co wiesz. – Bella tym razem łagodnie rozpoczęła zdanie. Sama była ciekawa, co tak wzburzyło kuzynkę. – Postaram się ci pomóc, ale najpierw weź telefon i idź do kuchni.

– Właśnie tu siedzę. – Oliwka rozejrzała się po przestronnym wnętrzu, w którym pachniało prażonymi orzechami laskowymi i gorącą czekoladą, które dosłownie parę chwil wcześniej Alessandra podała na deser wraz ze swoim słynnym tiramisu. Teraz naczynia czekały na umycie, a gospodyni odpoczywała na tarasie wraz z Moniką. Do kuchni dobiegał tylko ich szczery śmiech przerywany gromkim Stai scherzando (żartujesz).

– To podejdź do kuchenki i sprawdź, czy nad nią nie stoi niebieskie pudełko. Otwórz je. Tam Alessandra zawsze trzyma kawę, którą mieli z rana. Weź wsyp czubatą łyżkę do miedzianego tygielka i zalej zimną wodą. Dodaj łyżeczkę cukru i zaparz. Płyn powinien się podnieść dwa do trzech razy. Po dwóch minutach zdejmij z ognia, by piana opadła i znów postaw na ogniu. Ale tym razem zmniejsz go do minimum. A potem weź ze stołu tackę z małymi szklaneczkami i zanieś wszystko Alessandrze i Monice. To tyle. A! I odłóż ten telefon. Masz przecież wymarzone vacance italiane.

Oliwka nawet nie dopytywała po co to, tylko pokornie wykonała wszystko, co Bella kazała jej zrobić i po chwili dołączyła do pań w altanie.

– Che sorpresa! – Wykrzyknęły Monika i Alessandra jednocześnie. – Sei grande Olivia!

– Mamo! To ty mówisz po włosku? Przecież sama mówiłaś… – Oliwka zamilkła. Przecież była na wakacjach, a nie w szkole.