193☕️ …

193☕️

Dom Alessandry oddalony był od Watykanu jakieś 15 minut. Oczywiście, jeśli jechało się w stylu typowo włoskim, a nie szwedzkim, czy norweskim. Tutaj wszystko nabierało rumieńców i tętniło życiem. Każda ulica odsłaniała przed wnikliwym okiem turysty niezwykłe tajemnice. Oto budowla Colloseum, która przyciągała do siebie niemal każdego, otoczona była zakamarkami, gdzie chłopak mógł skraść pocałunek ukochanej, a Forum Romanum gromadziło wielu śpiewaków, którzy śpiewając znane przeboje starali się zarobić na lampkę wina czy kawałek pizzy.

Nie inaczej było przy Fontannie di Trevi. Alessandra zaparkowała tuż przy placu i pozwoliła ciekawskim turystom robić sobie zdjęcia przy leciwej już pięćsetce. Ten mały kultowy Fiat przyciągał wszystkich jak magnes i bawił miłośników motoryzacji i włoskiej mody.

– Idźcie, idźcie. Ja tu popilnuję moich czterech kółek. A wy gnajcie do fontanny.

Monika ledwo wysiadła z ciasnego samochodu. Była już zmęczona i jedyna rzecz, o której marzyła to było wygodne łóżko. Jednak poszła za córką do Fontanny. Dała nawet sobie zrobić zdjęcie podczas rzucania monetą.

– Oj mamo! Rzuć jeszcze raz.- Zmęczenie dawało już się we znaki Oliwce, która chciała szybko przesłać zdjęcie do Belli. – No mamuś, prawa ręka i rzuć przez lewe ramię. A i koniecznie pomyśl jakieś życzenie, Ok?

– Ok. Ok. Ale powiesz mi, jakie było twoje marzenie, Okej?

Oliwka nawet nie miała ochoty na dyskusję. Stanęła w rozkroku, by złapać równowagę bez pomocy statywu i klik. Pierwszy punkt programu już jest zaliczony.

– A co z marzeniami, powiesz kochanie? Nikomu nie powiem.

Spokojnie mamo. Marzenia są. I to jakie.